W hierarchii wartości

BOGACTWO SAMO W SOBIE

Co więcej, bogactwo samo w sobie nigdy nie było wystarczająco zaszczytne. Wymaga reklamy, a jej normalnym środkiem są ostentacyjnie kosztowne przedmioty. W drugiej połowie ubiegłego stulecia reklamę tę robiono w Stanach Zjednoczonych po mistrzowsku. Domy, ekwipaże, stroje kobiece i roz­rywki, wszystko to wprzęgnięto na jej usługi. Chętnie podkreślano, że coś jest kosztowne. „Jak donoszą, jacht pana Goulda «wart 500 000 dolarów* zawinął do pewnego portu lub pan Morgan wyru­szył w podróż swoją «limuzyną wartą 100 000 dola­rów*, bądź też dom pana Vanderbilta «wart 1000 000 dolarów* jest już na ukończeniu i będą w nim wisiały obrazy «wartości 50 000 dolarów*, a drzwi z brązu będą «wartości 20 000 dolarów*.”

ZAMOŻNI LUDZIE

Wielkie domy, wielkie jachty, wielkie bale, stajnie, bujne łona upstrzone klejnotami, wszystko to mia­ło dowodzić, że danemu człowiekowi przysługują zaszczyty płynące z bogactwa.Takiej ostentacji teraz się nie spotyka. Przyczy­nił się do tego wzgląd uboczny. Zamożni Amery­kanie od dawna dziwnie się obawiali wywłaszcze­nia — obawa ta może mieć związek z tendencją konserwatywnej mądrości obiegowej do traktowa­nia najłagodniejszych choćby kroków reformator­skich jako zapowiedzi rewolucji. Wielki kryzys, a zwłaszcza Nowy Ład napędził amerykańskim bo­gaczom porządnego stracha. Jednym z jego skut­ków było zapoczątkowanie ery wyraźnego umiaru w dziedzinie wydatków osobistych. Uznano, że wy­datki czysto na pokaz, zwłaszcza na domy, jachty kobiety do towarzystwa, mogą pobudzić masy do wystąpień.

GŁĘBSZE PRZYCZYNY

Ludzie roztropniejsi piętnowali je jako nierozsądne i nie na miejscu. Dużo mądrzej było przybrać barwę ochronną pożytecznego obywatela, polityka przemysłowego czy choćby przeciętnego faceta.Oddziaływały tu jednak głębsze przyczyny. W ciągu minionych dwudziestu pięciu łat coraz czę­ściej popisywanie się kosztownymi sprzętami celem zamanifestowania bogactwa piętnowano jako wul­garne. Termin „wulgarne” jest ścisły. Oznacza: „przynależne lub właściwe zwykłym ludziom, zwy­kłej gromadzie czy tłumowi”- I to wyjaśnia, co zaszło. Tak wielu ludzi stać było na wielkie wyda­tki, że przestali się wyróżniać. Długi, miękko wy­ściełany samochód o wielkiej mocy silnika nie wy­wiera wrażenia) bogactwa w dobie, kiedy takie samochody produkuje się masowo, tysiącami.

ZGODNIE Z DIAGNOZĄ

Niegdyś dostatecznie wspaniałe bry­lanty mogły wzbudzić zainteresowanie choćby naj­grubszą i najwstrętniejszą jejmością, gdyż ozna­czały przynależność do wielce) uprzywilejowanej kasty. Teraz na te same brylanty może sobie po­zwolić gwiazda telewizyjna albo utalentowana dzi­wka. Współczesne środki masowego przekazu, zwłaszcza film i telewizja, gwarantują szerokim rze­szom ludności widok najkosztowniejszych strojów obnoszonych nie! tylko przez córki bogaczy, ale przez córki górników czy komiwojażerów, które fortunę zawdzięczają własnemu talentowi czy cze­muś w tym rodzaju. W Południowej Ameryce, na Środkowym Wschodzie, w do pewnego stopnia socjalistycznych Indiach, a także w Nicei, Cannes Deauville popisywanie się bogactwem jest nadal powszechnie praktykowane. Jest to zgodne z na­szą diagnozą.

NA POKAZ

Ogólnie rzecz biorąc, robione na pokaz, wyszukane wydatki w połącze­niu z bogactwem, które je umożliwiało, stanowiły ongiś niezawodny środek odróżniania się od reszty, ale już tak nie jest. Odbija się to w sposób oczywi­sty na stosunku do nierówności. Wydatki na pokaz kierowały uwagę biednych na bogactwo bogatych, bo ten naturalnie cel im przyświecał. Wraz ze zmierzchem popisywania się czy swym upowszech­nieniem bogactwo, a oo za tym idzie, nierówność przestały natrętnie rzucać się w oczy. Ponieważ mniej rzucały się w oczy, rzadziej je zauważano i mniej budziły niechęci. To bogaci przyczynili się do uczynienia z nierówności problemu. Teraz nic już ich do tego nie skłoni.

PODOBNE NASTĘPSTWA

Podobne następstwa ma fakt, że człowiek bogaty musi teraz zabiegać o szacunek. Ongiś intelektua­liści, politycy czy w ogóle ludzie ambitni widzieli, jak bogacz zapewnia sobie wysoką pozycję bez wy­siłku i nie musi o to walczyć jak oni. Reagowali w ten sposób, że pomagali kierować niechęć całego społeczeństwa w tamtą stronę. Teraz widzą, że człowiek bogaty musi ubiegać się o zaszczyty. W tym współzawodnictwie zachował niewątpliwą przewagę, ale nie przewyższa innych automa­tycznie. Okazało się to najskuteczniejszą metodą zmniejszenia liczby osób, które normalnie robiłyby karierę atakując nierówność.

CZŁOWIEK Z AMBICJAMI

Człowiek z ambicja­mi, który wstępuje w szeregi zawodowych mena­dżerów, po utorowaniu sobie drogi po szczeblach hierarchii nowoczesnej korporacji może liczyć, że będzie rywalizował z wnukiem jej założyciela na dość zbliżonych warunkach.Bezsensowne byłoby twierdzenie, że człowiek bogaty nie korzysta w naszym społeczeństwie ze specjalnych przywilejów. Takie tezy są jednodnio­wymi olśnieniami mądrości obiegowej i ci, którzy je formułują, cieszą się krótkotrwałą, lecz oszała­miającą sławą proroków społecznych. Już to samo pozwala sądzić, że takie odkrycia uśmierzają jakieś poczucie winy. Wydaje się wszakże jasne, że pres­tiż i władzę kojarzy się teraz o wiele bardziej ściśle z tymi, którzy niezależnie od własnego bogactwa kierują działalnością produkcyjną. Wysoki urzęd­nik korporacji musi być kimś. Człowiek bogaty może być nikim i często tak właśnie się zdarza.